środa, 15 listopada 2017

Chore dziecko? Marsz do przedszkola!




JAK WIDZI TO NAUCZYCIELKA : 
  1. Dziecko z katarem, kicha i prycha , mówisz rodzicowi ze chore, słyszysz - "ale w domu tak nie ma" "może to alergia" "on jest chyba na panią uczulony" "to przez Krzysia- on wczoraj tak kaszlał- na pewno go zaraził" 
  2. Dziecko "wrzucone na salę" przez rodzica, nie zdążyłaś nawet powiedzieć dzień dobry. Po godzinie dowiadujesz się dlaczego - dziecko dostaje temperatury bo leki, które dostał w domu przestają działać. 
  3. Dzwonisz do rodzica prosząc aby przyjechał po chore dziecko, pomimo tego, ze w regulaminie rodzic zobowiązany jest niezwłocznie odebrać dziecko słyszysz "ja nie mogę wyjść z pracy, ale zatelefonuje do męża/babci/cioci" "mogę być dopiero po drzemce- za 3/4 godziny" "czy wy na pewno macie dobry termometr? Wymienialiście baterie?" "Niestety jestem poza miastem- musi się przemęczyć" 
  4. Dziecko, które rodzic zabrał wczoraj z temperaturą z przedszkola na drugi dzień jest w placówce - słyszysz "w domu mu przeszło, szalał jak nigdy, rano tez nic wiec przyszedł" plus patrz  punkt 2 
  5. Dziecko kaszle, prawie wypluwa płuca wchodząc do sali - słyszysz "zakrztusił się soczkiem właśnie" 
  6. Rodzic oburzony odbiera dziecko po twoim telefonie o temperaturze, słyszysz "bo wy za często tu wychodzicie na dwór ! To przez to" 

JAK WIDZI TO RODZIC :
  1. Wkurza mnie ze cała grupa jest chora i nic z tym nikt nie robi, a moje dziecko ledwo kichnie i już dzwonią ze mam je zabrać
  2. Nie będę za każdym razem biegać po zaświadczenie od lekarza ze dziecko jest zdrowe - nie mam czasu - inni rodzice tez tego nie robią 
  3. W szatni co chwile któreś z dzieci kaszle i nikt z tym nic nie robi 
  4. Każdy przyprowadza chore dziecko bo nie ma co z nim zrobić to co się dziwić ze chorują grupowo 
  5. Nauczycielki tez chore ! 
  6. Dyrektorka ma gdzieś co tu się dzieje !

Temat był i będzie. Każdej jesieni. Zimy. Wiosny a nawet i w lato. 
Przeziębienia, choroby, katarki, alergie, w żłobku katar i gorączka od wychodzenia zębów ... 
czy pamiętamy co w tym wszystkim jest najważniejsze ? 

Dziecko. 

Czy kiedy my jesteśmy chorzy mamy ochotę siedzieć w pracy i wykonywać jakiekolwiek obowiązki czy wolimy położyć się wygodnie w łóżku ? I jeszcze żeby nam herbatkę podano. 


Rodzice i nauczyciele. Obierzcie jeden front. Dla dobra dziecka. 

Rozmawiajcie o tym na zebraniach. Dyskutujcie otwarcie. Wyjaśnijcie proste zasady. Dla obu stron. Dla dobra dziecka. 


Kiedyś zdarzyło mi się, ze rodzic który pracował w domu,  po telefonie wychowawczyni, która informowała go o temperaturze u dziecka, stwierdził ze dziecku wychodzi ząb, wiec go nie odbierze bo to "tylko" ząb. Dziecko miało już zielony katar, temperaturę prawie 39 stopni, a płacząc łapało się za ucho. Po moim telefonie jako dyrekcji rodzic przyszedł po dziecko - z własnym termometrem. (?!?) 

Czy my tu jesteśmy po to aby prowadzić jakaś rywalizację ? O co ? Po co ? 


Wydaje mi się ze wszyscy jesteśmy dla dziecka i powinniśmy robić wszystko dla jego dobra . 

Co wy o tym wszystkim myślicie? 


/// znajdź mnie na Facebooku KLIK oraz Instagramie KLIK
/// zdjęcia pochodzą z prywatnej galerii mojej placówki 

7 komentarze

  1. Jako mama przedszkolaka i pierwszaka walczę z takimi rodzicami. Wiem że to walka z wiatrakami, ale moje komentarze choć dają im odczuć, że jednak ktoś widzi ze kity pociskaja! Dodatkowo w tym roku naraziłam się blogerką ktoŕe uważaja że katar to nie choroba....wrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    2. mysle ze powinniśmy przestać walczyć, a w końcu obrać wspólny front w tej sprawie

      Usuń
  2. Pracowałam w przedszkolu i dzieci chore to norma w placówkach. Przez ignorowanie chorób przez rodziców ja również chorowałam przez kilka lat. Zjadłam mnóstwo lekow, witamin szczepionek, bo przecież słaba odporność a za tym nerwowość a za nią stan zapalny żołądka, bo tylko przez jeden miesiąc w roku byłam zdrowa. W tym roku zrezygnowałam z pracy i po kilku latach jestem zdrowa i mimo słabej aury zadnego kaszlu, kataru, temperatury, bólu głowy i innych części ciała. Moim koleżankom poradziłam zmianę pracy i większość podjęła decyzję. Tak trudno osiągnąć zrozumienie że nie tylko dzieci chorują i wymagają odpoczynku aby nabrać sił. Tak trudno jest zrozumieć rodzicom, że nauczyciele nie mają zastępstwa i niestety w większości muszą chodzić do pracy mimo dużych obciążeń zdrowotnych, które są nabyte od dzieci. Kochani rodzice nie tylko wy pracujecie. Przedszkole to nie przychodnia. I żeby nie było, że nauczyciele nie rozumieją sytuacji rodzinnych, pracy, potrzeby zarobkowania. Wręcz przeciwnie. Proszę postawić się w naszej sytuacji. Nie jedeną nauczycielkę z powodu całorocznej choroby dopada depresja. Czy na prawdę chcecie żeby w takich warunkach rozwijało się wasze dziecko?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie pracuje, wiec latwo mi sie mowi, ze dziecko zostawiam w domu, jak cos mnie niepokoi, ale uwazam, ze lepiej zostac przy katarku niz nawet puscic z obnizona odpornoscia i wlasnie zeby za tydzien byl antybiotyk... szkoda tez, ze pracodawcy patrza krzywym okiem na czeste zwolnienia z powodu choroby dziecka, bo mysle, ze gdyby nie strach o utrate posady tez czesc osob pewnie chcialoby to zmienic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutna racje, pracodawca jak wie ze jestes matka to juz lampka sie zapala czy w ogole zatrudnić bo odrazu wizja zwolnień ... ;/

      Usuń