środa, 13 września 2017

O adaptacji w żłobku/przedszkolu słów kilka...

Rodzicu! Nie psuj adaptacji twojego dziecka w żłobku/przedszkolu!

„Jeszcze tylko 5 min, przytulę żeby nie płakał i wejdzie na grupę.”
„Kochanie nie płacz, będziesz się dobrze bawić, dobrze mamusia jeszcze nie idzie.”
„Przyjdę po ciebie po zupce.” (po zupce dziecko zostaje położone na leżaczek- reakcja? (!?!))
„Kochanie wyjdziemy teraz z samochodu. Nie płacz. Dobrze, wracamy do domu.„

Znacie to?

Błędów popełnianych podczas adaptacji jest wiele. Wynikają najpewniej z tego, że rodzic sam nie wie jak zachować się posyłając pierwszy raz swoje pierwsze dziecko do placówki.
Żłobek/ przedszkole powinno więc wyjść z inicjatywą. Przed rozpoczęciem adaptacji rodzice powinni uzyskać wszelkie informacje o jej przebiegu, o tym jak sobie radzić w przypadku trudności, oraz w ogóle jakie trudności mogą napotkać.
Przygotowałam dla was dziś streszczenie opisu adaptacji, które obowiązywały w mojej placówce i które rodzic otrzymywał wydrukowane przy zapisie dziecka do placówki, łącznie z indywidualną rozmową na ten temat.

ADAPTACJA

Państwa dziecko przychodzi po raz pierwszy do przedszkola, po raz pierwszy rozstaje się z ukochaną mamą, inną bliską osobą, ze znanymi pomieszczeniami, zabawkami, rytmem dnia. Dziecko wchodzi w nowe otoczenie, pełne nieznanych osób, zabawek, sprzętów. Wywołuje to w nim zarówno zaciekawienie, zdziwienie, jak też budzi lęk i niewątpliwie jest dla niego trudnym doświadczeniem. W dziecku zostaje zachwiane poczucie bezpieczeństwa. Zanim przystosuje się ono do nowych warunków przechodzi okres adaptacji.

Co to jest adaptacja i jak dotyczy dziecka w przedszkolu/żłobku?

Najprościej ujmując jest to proces przystosowania się dziecka do nowej sytuacji, środowiska. Okres adaptacji przebiega w sposób różny w zależności od temperamentu dziecka i jego sytuacji domowej. Niełatwo wyznaczyć stałe ramy czasowe. Z pewnością jednak pierwsze dwa tygodnie (do miesiąca) będą okresem trudnym zarówno dla dziecka jak i dla rodziców. Jeżeli dziecko łatwo nawiązuje kontakty i jest na co dzień otwarte na nowe wyzwania to szybciej zaakceptuje nową sytuację. Jeżeli dziecko jest raczej wstydliwe, wcześniej spędzało czas jedynie z mamą, to będzie potrzebowało znacznie więcej czasu na oswojenie się z nową sytuacją. W tym czasie mogą ulec zmianie zachowania dziecka na poziomie psychospołecznym i fizjologicznym jako jego odpowiedzią na przystosowanie się do nowej rzeczywistości: trudności w zasypianiu, nagłe budzenie się ze snu, brak apetytu, nagłe moczenie się dzieci starszych, płacz, niepokój, agresja. Oczywiście są to skrajne zachowania i nie należy się ich dopatrywać u każdego dziecka, aczkolwiek Rodzic powinien mieć tego świadomość.

Pozostanie dziecka w nowym otoczeniu wśród obcych osób, sprzętów i zabawek wywołuje w nim przede wszystkim lęk, czuje się zagrożone, porzucone i nieszczęśliwe. Rozstając się z mamą, tatą, babcią czy innym opiekunem większość dzieci reaguje płaczem i niepokojem. Taka reakcja może się utrzymywać nawet kilka tygodni.

Pamiętajmy również, że płacz dziecka, które nie potrafi nam jeszcze dokładnie słowami powiedzieć, co teraz czuje i czego pragnie, jest zdrową oznaką, reakcją na daną sytuację. Nie mniej jednak należy zrobić dosłownie wszystko, aby negatywne emocje nie trwały dłużej niż jest to potrzebne. Dlatego w momencie podjęcia decyzji o uczęszczaniu dziecka do przedszkola/żłobka należy nawet maluszkowi tłumaczyć, rozmawiać z nim o tym co się wydarzy.

Jak powinien zachowywać się rodzic przy rozstaniach z dzieckiem?

Przy rozstaniach ważne jest, aby rodzice byli zdecydowani, z jednej strony nie spieszyli się, tak aby dziecko poczuło się bezpiecznie, a z drugiej strony aby nie przedłużali rozstania. Dzieci oczywiście sygnalizują swoje niezadowolenie z rozstania płaczem. Jednakże przedłużanie rozstania budzi jeszcze większy niepokój dziecka. Dzieci wiedzą też, iż płacz powoduje to, że rodzic pozostaje z nim na dłużej. Aby dziecko mogło dobrze poczuć się w nowym miejscu i zaufać opiekunkom, rodzic powinien dać właśnie im szansę na uspokojenie maluszka. Dzięki temu przyspieszy się tworzenie ciepłych relacji między nimi. Dla dzieci z reguły najtrudniejsze jest pożegnanie z mamą. Jeśli to tylko możliwe, polecamy oddelegowanie do roli odprowadzającego taty dziecka lub babci czy cioci. Pożegnanie z taką osobą przebiega z reguły o wiele łagodniej, a dla taty pozostawianie dziecka w sali bywa często znacznie mniej stresujące niż dla mamy.

Ważne jest również aby uprzedzili Państwo swoje dziecko co je czeka, wytłumaczyli mu dlaczego zostaje w żłobku/przedszkolu na kilka godzin dziennie. Jest bardzo istotne aby mówić dziecku prawdę o tym kiedy możemy je odebrać ze żłobka/przedszkola.

Nowe otoczenie, środowisko, osoby, zabawki, duża grupa dzieci stanowią źródło intensywnej stymulacji. Powoduje to, że dziecko jest bardzo zmęczone. Z tego między innymi względu istotne jest by w okresie adaptacji dziecko było odbierane ze żłobka w miarę wcześnie. Postarajmy się, aby czas zaraz po odebraniu dziecka ze żłobka poświęcić w głównej mierze jemu samemu. Zabierzmy maluszka np. na spacer, na plac zabaw, pobawmy się z nim w domu, aby odreagował miniony dzień i poczuł bliskość rodzica. Bardzo ważne jest pozytywne nastawienie rodzica, ponieważ dziecko potrafi odbierać nasze negatywne emocje i z nimi sobie nie poradzić, reagując np. lękiem, płaczem, niepewnością.

"Dlaczego moje dziecko płacze, gdy zostawiam w żłobku/przedszkolu?"

Rodzice często pozostawiając dziecko płaczące wyobrażają sobie, iż robią mu krzywdę zostawiając je w placówce. Maluszek w początkowym okresie będzie sygnalizował swoje reakcje na zmiany właśnie płaczem, jednakże nie oznacza to, że nie będzie w stanie przyzwyczaić się do nowego środowiska i że po wyjściu rodzica nie czerpie radości z przebywania w tym środowisku. Każdy z nas, nawet dorosły w początkowym czasie czuje się nieswojo wchodząc w nowe środowisko, związane jest to z jeszcze niezbudowanym poczuciem bezpieczeństwa.
Dorośli mają możliwość wyrażania swojego niepokoju i posiadają środki radzenia sobie z nim, dla dziecka, jedynym środkiem sygnalizowania niezadowolenia i lęku jest właśnie płacz. Dziecko na samym początku skupia swoje emocje i swoją uwagę głównie na separacji i rozstaniu z rodzicem, dlatego też, rodzice nie powinni pochopnie myśleć, iż maluszek, który płacze, nie lubi swojego żłobka/przedszkola.

„Dlaczego dziecko, na mój widok gdy przychodzę je odebrać, płacze?"

Często zdarza się także, iż dzieci przez cały dzień pobytu nie ukazują negatywnych emocji, nie płaczą, jednakże widząc rodzica przychodzącego po niego witają go płaczem. Jest to jedna z bardzo częstych reakcji, dzieci silniejsze psychicznie i emocjonalnie dojrzalsze często w ciągu dnia nie płaczą, przyglądając się środowisku i nowym zasadom, aby jak najszybciej zaadoptować się do niego. Płacz na widok rodzica to często znak, iż trudne emocje udało się dziecku odłożyć na „później” – tak aby podzielić się nimi z dorosłym. Dziecko takie nie skupia się przez czas spędzony w żłobku na przeżywaniu swoich trudnych emocji, ale na poznawaniu go po to, by czym prędzej zrozumieć je i zdobyć poczucie bezpieczeństwa. Taka reakcja dziecka wydaje się być dojrzalsza emocjonalnie, pomagająca w szybszej adaptacji.

W przystosowaniu się dziecka do pobytu w placówce pomaga również wprowadzanie podobnych, jasnych zasad w domu. Bardzo ważne jest dostosowanie rytmu dnia dziecka do rytmu placowki, podawanie posiłków o podobnych porach i ujednolicona pora drzemki. Zalecane jest pilnowanie tych zasad nawet w czasie dni wolnych, by nie utrudniać dziecku oraz jego opiekunom powrotu do rytmu dnia w poniedziałki.

Pamiętajmy, że po każdej dłuższej przerwie, spowodowanej urlopem, wakacjami czy też zwyczajną chorobą (a na to musimy być przygotowani), proces adaptacyjny, zwłaszcza u małych dzieci, może przebiegać od nowa.



Dodam, że moje placówki były prywatne. Żłobkowicze faktycznie wykorzystywali ten tydzień, jednak przedszkolaki niejednokrotnie już drugiego dnia zostawali sami. Wszystko w zależności od dziecka. Wiem, że w państwowych przedszkolach okres jest króciutki albo go nie ma.

Nigdy nie zrozumiem adaptacji która jest w lipcu lub na początku sieprnia, a dziecko wyrusza do placówki od września.. hm. Dla mnie taka adaptacja nie ma sensu.

Z doświadczania powiem, że najgorzej wspominam adaptacje na „nie mam czasu, bo wracam do pracy”. Żałuję, że rodzice nie zapisali więc dziecka tydzień wcześniej, i chcą wrzucić dziecko na „głęboką wodę” w najbliższy poniedziałek. Zazwyczaj wtedy adaptacja przebiegła znacznie dłużej.

Pamiętajmy też żeby nie okłamywać dziecka mówiąc „Mamusia pójdzie do sklepu i zaraz wróci” czy też „Zjesz zupkę i przyjdę”. Dzieci z utęsknieniem wpatrują się w okno, nie skupiają się na niczym innym jak na tym, kiedy mama wróci ze sklepu, a gdy po zupce wyjmowane są leżaki dostają ataku histerii bo przecież gdzie jest mama?

Nie poddawajmy się! To, że dziecko nie chce wyjść z samochodu ni oznacza, że „w tym roku szkolnym nie jest gotowe”. Wyjmijmy je z auta. Bądźmy silni. Spokojnie mówiąc, że w przedszkolu nic mu nie grozi.


Pamiętajmy drodzy rodzice że jeśli już wyjdziemy z Sali dzieci po adaptacji, to w żadnym wypadku nie wchodzimy „na grupę” ponownie. Adaptacja to pewien okres z rodzicem – a nie cały rok szkolny gdy widzę mamę w Sali przez poł godziny, kiedy mnie odbiera.

Chętnie poznam wasze pytania i chętnie na nie odpowiem. Być może macie inny pogląd na adaptację – chętnie się z nim zapoznam! Mnie osobiście czeka ona za około poł roku. Wpis więc powstał na podstawie 5 letniego doświadczenia i obserwacji adaptacji w moich placówkach – nie mojego własnego dziecka.

Jestem ciekawa jak było u was drodzy rodzice, oraz jestem ciekawa jak oceniają adaptację opiekunki i nauczyciele – z czym macie problem? Jak wam idzie?

49 komentarze

  1. Czasem mam wrazenie, że to rodzice bardziej potrzebują adaptacji do nowej sytuacji niż dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez czasami to zauważam. "Pępowinę" jest strasznie cieżko odciąć. Sama zastanawiam sie jak to bedzie u mnie jak przyjdzie na to czas :)

      Usuń
  2. Dlatego w pierwszych tygodniach odprowadzał zawsze mąż, bo robił to zdecydowanie, nie tak jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnę jeszcze, że gdy córkę odprowadziłam dwa razy to po zamknięciu drzwi płakałam jak bóbr :D i od tego momentu postawiłam męzowi ultimatum, albo odprowadzasz, albo ją wypisujemy.

      Usuń
  3. Swietny tekst, z przyjemnoscia podrzuce bratowej bo maly szkrab idzie do przedszkola :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje córy nie chodziły do żłobka i przedszkola, poszły od razu de zerówki jako 5- latki, było łatwo i przyjemnie, niestety niektórzy rodzice bardziej potrzebują adaptacji, stali pod szkołą godzinę, "gdyby coś"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to ci powiem ze jak poszło gładko to jestem troszkę w szoku :) u nas 4 -5 latki miały najgorsza adaptacje i najwieksza histerie. Ale myśle ze wszystko zalezy od tego jak sie dziecko do tego przygotuje i jakie nastawienie ma rodzic :)

      Usuń
  5. Pracuje w żłobku od zawsze i moje spostrzeżenia są niezbyt dobre.
    Nie zawsze rodzice pomagają w tym czasie. Wczoraj przy odbiorze dziecka mama zażartowała - i co ci te panie tutaj robią?
    Niestety nie było to wyrażenie pozytywne 😟musiałam delikatnie mamie wytłumaczyć, że takie taksy nie zachęcają dziecka do przyjścia 😟
    Druga rozmowa-Nie wiem, dlaczego on płacze? Przecież w poprzedniej grupie chodził z radością. I znowu trzeba tłumaczyć, że nowe miejsce, nowe panie itp.
    Rodzice nie pomagają w adaptacji dziecka 😟

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Dlatego tak niezbędne sa rozmowy juz przed adaptacja z rodzicami.

      Usuń
  6. Jakiś czas temu popełniłam na blogu podobny wpis na temat rodzicielskich błędów - i tak samo jak przedmówczyniom zdaje mi się, że to rodzice mają z adaptacją większy problem, niż dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi sie wydaje ze wywołałam burzę bo na wielu grupach rodzicow lecą hejty na ten wpis 👌🏻👌🏻👌🏻 Takze... mam wrażenie ze walka toczy sie rodzic kontra nauczyciel :(

      Usuń
    2. No cóż, niektórzy rodzice bywają przewrazliwieni ;) Mi się tylko jedna rzecz nie podobała w naszym przedszkolu - że zapowiedzieli nam, iż nie dzwonią do rodziców, kiedy dziecko płacze, bardzo intensywnie domaga się powrotu do domu i nie można go przez długi czas uspokoić. Ja oczywiście stanowczo zażądałam, żeby do mnie dzwonili w takich sytuacjach - bo nawet jeśli nie pojawię się tam natychmiast żeby synka "ratować " to chciałabym wiedzieć, że coś takiego ma miejsce (i ewentualnie telefonicznie podrzucić jakieś sposoby na odwrócenie jego uwagi / zainteresowanie go czymś i patenty na przetrwanie tych największych histerii ).

      Usuń
  7. Rodzice czasem Cyrki odstawiają. Mój starszy poszedł do żłobka jak miał 10 miesięcy, nie cudowałam ;) tylko zaufałam ludziom. Najpierw było klika dni na adaptacje, a potem został już z uśmiechem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny tekst :) Bardzo interesujący i praktyczny. Wielu rodziców mogłoby skorzystać i przeczytać a może i wykorzystać w codziennym życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobry tekst, aż wysłąłam go 2 kole żankom. Niestety zbyt długie rozstania i tulenie się z mamami na przedszkolnym korytarzu źle wpływają.

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas jakoś się udało. Strsze dziecko zostało bez problemu a jako że młodsze też zaczyna na wspólnej stołowce więc widzą starsze chętnie obie zostają. Dużo się zastanawiałam jak zorganizować adaptację a tu taka niespodzianka!

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje dzieciaki natychmiast się zaaklimatyzowały w przedszkolu, to bardziej ja wszystko przezywałam niż one. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesto to mamy bardziej przezywają :) a dzieci nas zaskakują !

      Usuń
    2. Wiele można się od dzieciaków uczyć, warto spojrzeć na świat i ich oczyma. :)

      Usuń
  12. a nam wczoraj powiedzieli jedno zdanie, które nie do końca nam pasuje.. Nie ma miejsc..:) tak to już jest, jak w mieście jest tylko jeden żłobek..:P Zwróć uwagę na tekst, bo miejscami się po rozjeżdżał i w oczy trochę razi;) na mozilli przeglądam:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ! Tak to wlasnie jest z tymi miejscami !


      Ok powiem ci ze ja przez operę i na telefonie i jest okej ale zerkne przez mozille bo moze cos bloger mi figle płata :)

      Usuń
  13. Żłobek zaczynamy za miesiac,adaptacja 5 dni, w pierwszy dzien dwie godziny,potem wzrastajaco,ale od samego poczatku dziecko zostaje samo, a rodzic wychodzi.Pani powiedziala,ze zawsze tak robia bo rodzice tylko przeszkadzaja.Dodam,ze grupa ma 7 dzieci, a żlobek mamy sprawdzony(dzieci z rodziny tam chodza)mam jednak troche obaw jak to wyjdzie.Czy ktos miał może takie doświadczenie?pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzucenie na głęboka wodę moim zdaniem nie jest korzystne, argument ze rodzice przeszkadzają do mnie nie przemawia. Moze warto pokazac ten artykuł w tym żłobku ? Ważne aby dziecko weszło w nowe środowisko powoli, nie gwałtownie. Da niego to i tak wielki stres. Minimum jeden dzien z rodzicem powinien byc

      Usuń
  14. Mam za oknem przedszkole i co roku obserwuję płaczące nowe dzieci...
    Przedszkolanki starają się im pomóc, ale chyba rodzice zrobili jakiś błąd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jaki błąd masz na mysi ? :) możesz rozwinąć ?

      Usuń
  15. U nas adaptacja trwała jeden dzień, nasze dziecko chyba nawet nie zauważyło, że będzie kilka godzin spędzać w innym miejscu. My przeżywaliśmy to znacznie mocniej:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgrabnie napisane, jednak nie mogę zgodzić się z tym że płacz to tylko reakcja na zmiany. Również mam niedaleko żłobek i dzieci dużo płaczą, mimo że opiekunki się starają. Nie mydlmy oczu ludziom, że wszystko jest ok.
    Maska.Ninja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma prawo do swojego zdania, nie rozumiem tylko stwierdzenia na końcu o mydleniu oczu i byłabym wdzięczna za rozwiniecie :)

      Usuń
  17. Powinny być dni adaptacji rodzica który swoje lęki przenosi na dziecko ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie moja tematyka, ale na pewno tekst przyda się mojej siostrze, której córeczka niedługo będzie szła do żłobka. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Młody miał 16 miesięcy jak poszedł do żłobka, pierwsze 2 tygodnie były trudne, pękało mi serce za każdym razem kiedy go oddawałam, później było już tylko lepiej i był płacz jak go odbierałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli ... standardowo :) bedzie jesscze lepiej zobaczysz :)

      Usuń
  20. Nigdy nie miałam problemów gdy zostawiałam swoje dzieci w żłobku czy przedszkolu. Jednak wiem, że jest to częsty problem rodziców, więc artykuł bardzo dla nich przydatny.

    OdpowiedzUsuń
  21. U mojej córki w państwowym przedszkolu były dwa dni adaptacyjne po 2,5h z rodzicami. Córka każdego dnia nie może się doczekać żeby pójść do przedszkola. Kiedy po 4 dniach zachorowała bardzo to przeżywała. Lubi tam być. Płacze kiedy nie podobają jej się zasady tam panujące, ale ona jest z tych charakternych co posiadają własne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubie takie charakterne 💗 :)
      Dobrze ze udała sie adaptacja :)

      Usuń
  22. U mnie szło gładko do czasu najmłodszej. Ona mimo, iż nie robiłam niczego, co mogłoby ja zniechęcić, płakałam przez dwa lata. Pierwsze 9 mp-cy było dramatem. Codzienne odrywanie jej ode mnie przez nauczycielki.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mój syn w żłobku potrzebował prawie dwóch miesięcy, żeby się zaadaptować, mimo że poszedł jako niespełna dwulatek. Wszyscy mi mówili, żeby dać sobie spokój ze żłobkiem i zostawić go w domu, ale przetrwaliśmy to. Jaś codziennie szedł z uśmiechem i z takim samym uśmiechem wychodził. W tym roku poszedł do przedszkola. Płakał tylko jeden dzień, a potem biegł jak na skrzydłach.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaciekawił mnie wpis ,za pół roku wracam do pracy więc też niedługo muszę szukać prywatnego żłobka bo na państwowy jeszcze poczekamy. Więc twoje rady napewno wezmę do siebie . A właśnie tej rozłąki najbardziej się boję . Ze za bardzo będę tęsknić

    OdpowiedzUsuń